Witajcie! Mam na imię Justyna i chcę opowiedzieć Wam swoją
historię.
Obecnie mam 17 lat. Uczę się w szkole średniej. Mieszkam w
małym domku (nie wiem czy w ogóle można to nazwać domem). Jest okropnie
zaniedbany w środku jak i na około niego. Mieszkam w tym miejscu z moim ojcem,
któremu alkohol już uderzył do głowy. Jednak nie zawsze był on alkoholikiem i
nie zawsze mieszkałam w tym czymś.
Kiedyś razem z mamą i z nim świetnie się bawiliśmy. Mój tata nawet uczył mnie trochę boksu. Podczas mojej Pierwszej Komunii Świętej musiał pojechać na ważną w jego karierze walkę. Było mi z tego powodu bardzo smutno, ale dla niego boks jest czymś bez czego nie mógłby żyć. Był on jednym z najlepszych bokserów świata. Gdy świętowaliśmy moją Komunię w domu mój ojciec wszedł do domu wściekły. Można było się domyślić, że przegrał. Nie miał na czym się wyżyć, więc zaczął szarpać i bić moją mamę. Mama zasłaniała swoją głowę rękoma. Cała rodzina odsunęła się od tego zdarzenia. Nie wiem jak oni mogli stać tak bez ruchu, kiedy mój tata ją bił. Nie mogłam pozwolić mu, aby krzywdził moją mamę. Podeszłam do niego i pociągnęłam go za ręce, aby go od niej odsunąć. Zostałam odepchnięta na ścianę. Poczułam okropny ból nosa i zaczęła mi lecieć krew. Mama na chwilę odsunęła ręce, ponieważ chciała sprawdzić czy mi nic nie jest i wtedy dostała prosto w głowę. Straciła przytomność. Jej sweter był cały we krwi i wszędzie miała siniaki. Mama zawsze była osobą delikatną. Dopiero wtedy moja rodzina oprzytomniała. Wzięliśmy moją mamę prosto do jednego z samochodów i zawieźliśmy do szpitala. Podczas drogi mama przestawała oddychać, a ja coraz bardziej ryczałam. Jak mój tata mógł skrzywdzić tak bliską sobie osobę, bezkarnie wyżywać się na niej, przez co? Przez to, że coś w jego karierze coś poszło nie tak? Przecież zawsze jest tak, że raz jesteśmy naprawdę szczęśliwi, a kiedy indziej nic nam się nie udaje. Zastanawiałam się czy w ogóle porozmawiam jeszcze z mamą, czy ostatni raz spojrzałam na jej piękne niebieskie oczy, na jej uśmiechające się do mnie usta, czy dobrze się z nią pożegnałam. Nie wiedziałam, ale byłam pewna, że nigdy nie zapomnę o tym zdarzeniu i zawsze będę miała pytania: Dlaczego właśnie ona? I Co by było gdybym nie próbowała odciągnąć mamy? i Czy to nie przeze mnie umarła. Mój tata został w domu. Nie wiedziałam co on czuł i co robi, ale w tym momencie wcale mnie to nie obchodziło. W szpitalu od razu zawieźli mamę na oiom . Czekanie sprawiało, że przybywało mi dużo więcej pytań i coraz bardziej popadałam w rozpacz. Długo trzeba było czekać aż jeden z lekarzy wyszedł. Niestety ogłosił nam bardzo złą nowinę. Po usłyszeniu słów: „niestety nic nie dało się zrobić”, moje życie przestało mieć jakikolwiek sens. Poszłam do już martwego ciała mamy i mocno się w nią wtuliłam. Wtedy miałam całkowicie pusto w głowie, czułam jakby świat przestał istnieć, jakby wszystko stanęło. Byłam tylko ja i moja nieżyjąca mama. Trwałam tak przy niej całą noc. Nie dałam się zbadać żadnemu lekarzowi, ponieważ widząc mój zakrwawiony nos podejrzewali, że jest złamany. Następnego dnia lekarze zaczęli zadawać tysiące pytań, na które nie miałam zamiaru odpowiadać ani ich słuchać. Wiedziałam o co im chodzi, ale nie mogłam wydać swojego ojca mimo wszystko. Widząc, że nie udzielę im odpowiedzi puścili mnie do domu. Tam zobaczyłam pełno puszek po piwie, a w środku tego chaosu siedział mój tata.
- Co się tak na mnie gapisz? Nigdy swojego ojca nie widziałaś?
Nic nie odpowiedziałam i chciałam iść do swojego pokoju, kiedy nagle ktoś mnie popchnął.
- Odpowiadaj jak do ciebie mówię.
Wtedy poczułam co to jest tak naprawdę ból.
Tak było już codziennie. Chyba ojciec wpadł w depresję. Na pogrzeb nawet wcale nie przyszedł. Cała rodzina się od nas odsunęła. Mój tata nie chodził już do żadnej pracy. Zadłużył dom i dlatego musieliśmy przeprowadzić się do tego burdelu. Pomoc społeczna płaci nam za ten „dom” i pomaga pieniężnie mojemu tacie z faktu iż nie ma pracy. Te pieniądze również przepija albo traci grając ze swoimi kolegami na jego poziomie. Nauczyłam się zakrywać siniaki i zadrapania specjalną maścią. Co roku w wakacje pracuję, aby mieć za co kupić książki i inne potrzebne mi rzeczy. Jedyne co sprawia mi radość to chodzenie na siłownie na którą udaje mi się jeszcze uzbierać pieniądze. Jem bardzo mało, co po mnie widać. Nie wiem czemu, ale strasznie mi zależy na mojej tkance mięśniowej. Mam już sporo siły, ale nigdy nawet nie spróbuję oddać swojemu ojcu, ani nawet się nie bronię, ponieważ mimo wszystko go kocham. Czasem myślałam o terapii dla ojca, ale to i tak nie miałoby sensu, bo by nie chodził. Chciałabym mu w jakiś sposób pomóc. Wiem jest mu ciężko, ale ja też już to przeżyłam. Dalej nawet potrafię mieć całe nieprzespane noce. Trudno mi jest, gdy o tym myślę, ale zdaję sobie sprawę, że każdy kiedyś umrze. Ojciec chyba tego nie widzi. Dopiero jak ja umrę może to do niego dojdzie. W szkole nikt nie wie o tym kim jest mój tata i gdzie mieszkam, ale i tak nikt mnie nie lubi. Może po prostu jestem inna od wszystkich i inni nie mogą mnie zrozumieć. Ale cóż poradzić takie jest życie…
Kiedyś razem z mamą i z nim świetnie się bawiliśmy. Mój tata nawet uczył mnie trochę boksu. Podczas mojej Pierwszej Komunii Świętej musiał pojechać na ważną w jego karierze walkę. Było mi z tego powodu bardzo smutno, ale dla niego boks jest czymś bez czego nie mógłby żyć. Był on jednym z najlepszych bokserów świata. Gdy świętowaliśmy moją Komunię w domu mój ojciec wszedł do domu wściekły. Można było się domyślić, że przegrał. Nie miał na czym się wyżyć, więc zaczął szarpać i bić moją mamę. Mama zasłaniała swoją głowę rękoma. Cała rodzina odsunęła się od tego zdarzenia. Nie wiem jak oni mogli stać tak bez ruchu, kiedy mój tata ją bił. Nie mogłam pozwolić mu, aby krzywdził moją mamę. Podeszłam do niego i pociągnęłam go za ręce, aby go od niej odsunąć. Zostałam odepchnięta na ścianę. Poczułam okropny ból nosa i zaczęła mi lecieć krew. Mama na chwilę odsunęła ręce, ponieważ chciała sprawdzić czy mi nic nie jest i wtedy dostała prosto w głowę. Straciła przytomność. Jej sweter był cały we krwi i wszędzie miała siniaki. Mama zawsze była osobą delikatną. Dopiero wtedy moja rodzina oprzytomniała. Wzięliśmy moją mamę prosto do jednego z samochodów i zawieźliśmy do szpitala. Podczas drogi mama przestawała oddychać, a ja coraz bardziej ryczałam. Jak mój tata mógł skrzywdzić tak bliską sobie osobę, bezkarnie wyżywać się na niej, przez co? Przez to, że coś w jego karierze coś poszło nie tak? Przecież zawsze jest tak, że raz jesteśmy naprawdę szczęśliwi, a kiedy indziej nic nam się nie udaje. Zastanawiałam się czy w ogóle porozmawiam jeszcze z mamą, czy ostatni raz spojrzałam na jej piękne niebieskie oczy, na jej uśmiechające się do mnie usta, czy dobrze się z nią pożegnałam. Nie wiedziałam, ale byłam pewna, że nigdy nie zapomnę o tym zdarzeniu i zawsze będę miała pytania: Dlaczego właśnie ona? I Co by było gdybym nie próbowała odciągnąć mamy? i Czy to nie przeze mnie umarła. Mój tata został w domu. Nie wiedziałam co on czuł i co robi, ale w tym momencie wcale mnie to nie obchodziło. W szpitalu od razu zawieźli mamę na oiom . Czekanie sprawiało, że przybywało mi dużo więcej pytań i coraz bardziej popadałam w rozpacz. Długo trzeba było czekać aż jeden z lekarzy wyszedł. Niestety ogłosił nam bardzo złą nowinę. Po usłyszeniu słów: „niestety nic nie dało się zrobić”, moje życie przestało mieć jakikolwiek sens. Poszłam do już martwego ciała mamy i mocno się w nią wtuliłam. Wtedy miałam całkowicie pusto w głowie, czułam jakby świat przestał istnieć, jakby wszystko stanęło. Byłam tylko ja i moja nieżyjąca mama. Trwałam tak przy niej całą noc. Nie dałam się zbadać żadnemu lekarzowi, ponieważ widząc mój zakrwawiony nos podejrzewali, że jest złamany. Następnego dnia lekarze zaczęli zadawać tysiące pytań, na które nie miałam zamiaru odpowiadać ani ich słuchać. Wiedziałam o co im chodzi, ale nie mogłam wydać swojego ojca mimo wszystko. Widząc, że nie udzielę im odpowiedzi puścili mnie do domu. Tam zobaczyłam pełno puszek po piwie, a w środku tego chaosu siedział mój tata.
- Co się tak na mnie gapisz? Nigdy swojego ojca nie widziałaś?
Nic nie odpowiedziałam i chciałam iść do swojego pokoju, kiedy nagle ktoś mnie popchnął.
- Odpowiadaj jak do ciebie mówię.
Wtedy poczułam co to jest tak naprawdę ból.
Tak było już codziennie. Chyba ojciec wpadł w depresję. Na pogrzeb nawet wcale nie przyszedł. Cała rodzina się od nas odsunęła. Mój tata nie chodził już do żadnej pracy. Zadłużył dom i dlatego musieliśmy przeprowadzić się do tego burdelu. Pomoc społeczna płaci nam za ten „dom” i pomaga pieniężnie mojemu tacie z faktu iż nie ma pracy. Te pieniądze również przepija albo traci grając ze swoimi kolegami na jego poziomie. Nauczyłam się zakrywać siniaki i zadrapania specjalną maścią. Co roku w wakacje pracuję, aby mieć za co kupić książki i inne potrzebne mi rzeczy. Jedyne co sprawia mi radość to chodzenie na siłownie na którą udaje mi się jeszcze uzbierać pieniądze. Jem bardzo mało, co po mnie widać. Nie wiem czemu, ale strasznie mi zależy na mojej tkance mięśniowej. Mam już sporo siły, ale nigdy nawet nie spróbuję oddać swojemu ojcu, ani nawet się nie bronię, ponieważ mimo wszystko go kocham. Czasem myślałam o terapii dla ojca, ale to i tak nie miałoby sensu, bo by nie chodził. Chciałabym mu w jakiś sposób pomóc. Wiem jest mu ciężko, ale ja też już to przeżyłam. Dalej nawet potrafię mieć całe nieprzespane noce. Trudno mi jest, gdy o tym myślę, ale zdaję sobie sprawę, że każdy kiedyś umrze. Ojciec chyba tego nie widzi. Dopiero jak ja umrę może to do niego dojdzie. W szkole nikt nie wie o tym kim jest mój tata i gdzie mieszkam, ale i tak nikt mnie nie lubi. Może po prostu jestem inna od wszystkich i inni nie mogą mnie zrozumieć. Ale cóż poradzić takie jest życie…